Zazdroszczę wszystkim, którzy dziś mieli okazję przytulić swoje babcie, a jutro będą mogły przytulić dziadka.
Ja mam za to niezły team tam u góry i wiem, że od każdego z nich dostaję wsparcie. Dzięki
❤
Ale czuję się wyzuta z życia do tego stopnia, że kawa za kawą wcale nie stawia mnie na nogi. Już nabawiłam się pierwszych nieobecności i strach pomyśleć co będzie, kiedy porządnie zasypie nas śniegiem
Najadłam się dużo stresu - o wiele za dużo. Bóle głowy, bezsenność, uderzenia gorąca, omdlenia... Na półgodziny przed obroną pani z dziekanatu powiedziała, że nie mam oceny z recenzji i teoretycznie nie mogę się dziś bronić, chyba że jestem na liście, której na oczy nie widziałam. Więc doszło jeszcze więcej stresu, ale jak się okazało - zrecenzowano mi pracę na 10 minut przed obroną, cóż za totalny luz.
Kalendarzowa wiosna rozpoczęła się na Warmii naprawdę piękną pogodą. Aż chciałoby się wyjść, pospacerować po pobliskim Kusocińskim, ale niestety, materiały na uczelnie same się nie przygotują. Ogólnie robię postępy w pracy, bo po świętach zabieram się za robienie badań i z początkiem maja oddaję do tego nędznego antyplagiatu. A potem niech się dzieje wola Nieba....