Strony

środa, 26 września 2012

IV LO czyli bezsens w sensie.

Twoje oczy lubią mnie i to mnie gubi.

chłód, kawa, ból, chłopi, wesele, ludzie bezdomni, matematyka, rosyjski.
kocham czwórkę, polonistę, lektury, reymonta, którego słownictwa pojąć nie umiem, ciągłą zmianę pogody i dyżury w bursie.
dwa dni i znajdę się w moim ciepełkim łóżeczku otoczonym jagodową ścianą z widokiem na paryż, dwa dni.

Narzekając z Emilią na szkołę, stworzyłyśmy przypadkiem bezsensowną piosenkę, (czyli bezsens w sensie.)


Czwarte liceum ogólnokształcące 
Wszystko możesz tu znaleźć
Czwarte liceum ogólnokształcące
Granatowy sen, sen, sen

Jeśli się uczyć to tylko tu w czwórce.
Ona wykształci cię.
Pan cię nauczy jak mówić poprawnie
Jak czytać książki - nie każdy wie

Kocham nauczycielkę angielskiego
Co cudownie uczy, a do tego
Z radością uczę się matematyki
Ze szczęścia mam nerwowe tiki.


Gegra-matma to zła myśl
Wszystko tam się gmatwa.
Na humana przyjdź już dziś!
Oto sprawa łatwa


Humjęz to jest niezła moc!
Lepszy niż bio chem, polski wos!
Mat fiz nigdy nie dorówna mu!
Klasa C to istny cud.


Przedsiębiorczość to podstawa
A na wfie świetna zabawa
Histę kocham, WOS szanuję
Na religii dobrze się czuję!

Bo to jest właśnie czwarte LO!
Fantastyczne, cudowne, hej ho!
Wybierasz szkołę? Idź do czwórki!
Z nią świat jest zawsze piękniutki!

i napisane przez Artura, który nie wie, że to się tutaj znalazło:

nie znaj rymów, interpunkcji
nie znaj też liniowych funkcji. 
matma to podstawa bycia
bez niej nie masz dzisiaj życia.
z matmą idzie też biologia
a z humanem? socjologia!



poniedziałek, 24 września 2012

Bagno.

nie lubię tego stanu, kiedy nie wiem na czym stoję. od kilku dni mój grunt, moja piaszczysta ziemia zamieniła się w bagno. i nie wiem, doprawdy nie wiem, co mam robić, żeby było dobrze. i muszę uporać się sama, bo po co obarczać moim problemem innych, Bogu ducha winnych istot?


wtorek, 18 września 2012

Nasz pierwszy, wspólny Eurotrip...

Eurotrip, czyli łysa zupa bez mięsa
Podróż konkretna to godzina siedemnasta. Wesołe, muzyczne autko ruszyło na wschód. Cel to Litwa. Droga była cudowna ze względu na towarzystwo (chociaż asfalt też niczego sobie). Wyjazd zwariowany, bo nienormalnie było udawać kanapkę (podczas posiłku) i śpiewać na melodię Happysadu "Zjedz mnie dobrze, dobrze mnie zjedz". Sobota to głównie Kowno. Windą na dach Kościoła Zmartwychwstania Pana Jezusa- dla takich widoków, warto. Suprantu, gierej, iki, aciu i tejp (oczywiście to fonetycznie zapisane :D) i można udawać, że zna się litewski. 




czwartek, 13 września 2012

Szczęście mierzone w centymetrach.

sto sześćdziesiąt cztery centymetry szczęścia.

wszystko nabiera magicznego, niespotykanego tempa. kto by przypuszczał, że za dwadzieścia cztery godziny znajdę się w innym, chyba trochę cieplejszym kraju niż Polska?
jest dobrze, bezbłędnie. tylko nadal nie wiem, w które pudło dopasowane jest do Ciebie?


wtorek, 11 września 2012

Such a good day!

nieumiarkowane szczęście.
bardzo, ale to bardzo pozytywny dzień - bez sprzeczki, bez bólów, bez przykrości. facebook'owe rozmowy i bezgraniczna radość. dziś to mnie podbudowuje. 


niedziela, 9 września 2012

Childhood.


każdy ma w sobie coś z dziecka, czy to osiemnastolatek, czy pięćdziesięciolatek, a nawet stulatek. w końcu, jakby nie patrzeć, wszyscy jesteśmy dziećmi i w gruncie rzeczy, fajna to sprawa. tutaj dziwnie wygląda "maturzystka" na placu zabaw, ale to było coś, czego mi brakowało. poczułam niesamowite uczucie wolności. i znowu zatęskniłam za czymś, co miało kolosalne znaczenie.


     



piątek, 7 września 2012

Od czego zacząć?

Wszystko jest tutaj zupełnie inne. inny skład klasy, inny numer pokoju, inna szatnia, inna droga. Droga, którą pokonuję sama nie jest już taka sama. nie mijam wspomnianych już kotów. "nowe" spokojne, "stare" pustoszeją. Na razie nie żyję zasadą "byle do piątku". Wszystko układam sobie od nowa, każda rzecz na innym miejscu.



czwartek, 6 września 2012

Come, save.

Wpadł do pokoju niczym wystrzelony pocisk. Wykolczykowany, dwudziestokikuletni blondyn zmienił moje życie o 180*. Idąc sama po stolicy Warmii, nie umiem słuchać muzyki i cieszyć się z podopiecznych kotków pani X. Ogarnia mnie niepokój i strach, z którym od dwóch dni nie umiem wygrać. Wieczorami zamykam się sama w sobie i rozmyślam, czym sobie na to zasłużyłam. Tu już nie będzie dla mnie bezpiecznie.


sobota, 1 września 2012

Change sth.

taką mnie stworzyłeś i taką mnie masz. z moimi humorami, fochami, zmiennymi decyzjami i emocjami, miłosnymi rozterkami i rozdarciami. nie umiem wyrazić tego, co jest teraz, bo może nie ma nic? bo wydawało się, że jest twardą skałą, a pękło niczym bańka mydlana. i bądź tu człowieku mądry, kiedy w jednej chwili wszystko przewraca się o sto osiemdziesiąt stopni.


ostatnia spokojna noc w ciepłym łóżku, z termoforem na brzuszku i przekąską. od jutra włączam od nowa swój system : byle do piątku. Amen



środa, 29 sierpnia 2012

Zmierzył mnie wzrokiem i burknął "cześć".

Chyba wolałabym, żeby nie mówił nic, aniżeli takim tonem. a wydawałoby się, że to słowo zawsze brzmi radośnie. Próbuję trzymać się swoich postanowień, ale czasem mam wrażenie, że inaczej się nie da. może sobie zasłużyłam na to, moimi wcześniejszymi uczynkami. P.B co chcesz mi tym pokazać? Czemu nie pozwolisz im zrozumieć, że nie to nie, a tak to tak? Nie chcę takich osób w moim życiu. ale czy to nie ja mówię innym, że nie zawsze musimy robić to na co mamy ochotę? Mówię jedno, robię drugie, ale już nie mam sił.
Nie będę odwalała za wszystkich całej roboty, bo nie mam na to ani czasu, ani siły. Trochę wyrozumiałości, proszę....


wtorek, 28 sierpnia 2012

Moje szkraby.

chyba właśnie dostałam jakiś dar zajmowania się dziećmi, co jest dosyć dziwne - dzieciaki raczej na mój widok uciekały i płakały, a teraz? kilkumiesięczny Fabio dzielnie pokonuje pierwsze kroki trzymając się moich palców. Tośka radośnie krzyczy : ciocia Ania, a Alexandra jest moim osobistym fryzjerem, panią kosmetyczką i wszystko idące w tym kierunku, to ona widząc mnie na ulicy biegnie z piskiem: Ania i skacze na mnie i przytula. chyba przeszłam jakąś zmianę, że dzieci kleją się do mnie, niczym guma pod szkolną ławkę. ale właśnie to czyni mnie szczęśliwą. :)


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Dać innym coś, czego nie mają.

ciężko w dzisiejszych czasach wyrzec się czegoś dla dobra innej osoby. żyjemy w tak egoistycznym świecie, gdzie "ja" i moje problemy są najważniejsze. nie będę się ukrywać i kłamać, uciekać albo mówić, że jestem w porządku, bo nie jestem - tak, przyznaję, jestem egoistką. ale czas to zmienić. nowa ja.
jestem Ania i chcę dać innym to, czego nie mają.


środa, 22 sierpnia 2012

New start!

zaczynam nowe życie, daruję wszystkie długi, chcę pokochać to, czego nie da się polubić.

ile razy już słyszałam, że zaczynam nowe życie? setki.
ale zawsze można próbować pokochać to, czego nie chce się polubić. to ciężkie wyzwanie, ale do odważnych świat należy.

 malowanie włosów, filmy + tresura kota = jak dobrze mieć siostrę choć na chwilę obok <3





poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Something good.

u mnie? cudownie, nie pamiętam kiedy ostatnio się tak czułam! moje wnętrze jest przepełnione radością, miłością i wszystkim co jest dobre. 
film u Marty zakończył się zdaniem : " Ania, jak będziesz się kąpać, to tym pomarańczowym". - tak, to zdanie jej młodszej siostry, wymarzyła sobie, że zostanę na noc, więc zostałam.


wtorek, 14 sierpnia 2012

This time for Africa!

  • 
    2:00 pobudka,
  • 3:00 x.SB podjeżdża na Służew i zabiera mnie na lotnisko.
  • 3:40 msza na lotnisku w kaplicy
  • 4:00 odprawa A,B,I,K 
  • 5:00 uściski i błogosławieństwo na podróż
  • 23:30 szczęśliwe lądowanie ;)

Czas w Warszawie mija dosyć szybko, dzisiaj wyjątkowo przyjemnie. Zakupy, zakupy, zakupy! Jestem w lekkim szoku, że można zrobić takie zakupy, za tak niewiele. Beztroski, warszawski czas powoli dobiega końca, ale ten czas otworzył mi oczy na wiele spraw.

Amen


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka