Strony

piątek, 18 kwietnia 2014

Young and beautiful.

"Mam już taki charakter że aby coś zrozumieć, muszę najpierw spróbować to zepsuć." 
Ambiwalencja.
Czasem lubię siedzieć w jednym z czterech kątów w pomiętolonej koszuli, przydużych dresach, z artystycznym nieładem na głowie trzymając w ręku najlepszą herbatę z łyżeczką miodu i plasterkiem cytryny. Brakuje mi wtedy tylko drewnianej chatki i kominku. Opatulona kocem rozmyślam o wszystkim co było i o tym, co mogłoby się wydarzyć. *
Czasem zabijam Cię wzrokiem. Twoja postać nie wywołuje we mnie takiego uśmiechu, powoduje coś, czego nie chciałabym nazywać imieniem. Wtedy już wiem, że lepiej, żebyś się nie zbliżał, bo możesz gorzko tego pożałować. Czasem mam po prostu Ciebie dość.
''Najlepsze lekarstwo na gniew - poczekać.''
we're only human! :)

Więc, jednego dnia jestem szczęśliwa a drugiego naprawdę lepiej trzymać się ode mnie z daleka. Ale żeby nie było - jest dobrze - staram się uśmiechać każdego dnia i w każdej małej rzeczy dostrzec nutkę optymizmu. I kłamstwem by było, gdybym powiedziała, że mi to nie wychodzi. Ale wiadomo - jesteśmy tylko ludźmi. I czasami nawet, kiedy jest kolorowo, potrzebujemy takich momentów, żeby usiąść, porozmyślać i trochę popłakać. Taka już natura człowieka.


*taka ze mnie romantyczka :)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozczarowań ciąg dalszy.

Myślałam, że już się pozbierałam. Pomyślałam: jesteś silna, dasz radę, było minęło i nie ma czego żałować. Wbijałam sobie do głowy różne (nie)prawdziwe rzeczy, mając nadzieję, że w końcu w to wszystko uwierzę. I chyba zmarnowałam czas. Pękam, bo nie umiem udawać, że wszystko teraz jest takie idealne, nie umiem ubrać się w uśmiech, kiedy wkoło wszystko się pieprzy. Cienka jest granica między przyjaźnią a nienawiścią. Kolejne przypadki dopisane do niewidzialnej listy.

wybrałam się na rower....
....i wylądowałam na SORze!

lubię, bo poprawia mi humor! 

all ends with beginnings

poniedziałek, 31 marca 2014

Jesteś o tyle spojrzeń ode mnie. Jest mi o tyle twych spojrzeń samotniej.

I znowu zostałam sama. Znowu powtarzam listopadowy schemat, niezbyt kolorowy. Znowu mam opuchnięte oczy od tych łez wartych tyle, co nic. Znowu moja lodówka jest pełna, bo apetytu brak. I już nie umiem cieszyć się tą piękną pogodą. Taki mam 'piękny' ostatni dzień marca. Dość. Za dużo informacji jak na jeden dzień. 
I zdecydowanie - nienawidzę poniedziałków. 

Za to kocham pisać posty na wykładach z komunikacji.

sobota, 29 marca 2014

Ojej, ojej co to był za dzień :)

Piękny był ten dzień! Słoneczko dobijające się do mojego małego, jagodowego pokoiku sprawiło, że dziś uśmiech nie schodził mi z twarzy. Dodało tyle energii, że zdecydowałam się pomalować drzewa w moim malutkim sadzie - to nic, że źle rozrobiłam wapno, to nic, że byłam cała biała - liczą się chęci i dobra zabawa :)
Potem przyszła kolej na bardzo sympatyczne spotkanie z osobami, z który kiedyś spędzałam każdą wolną chwilę - a, że przez studiowanie nie ma mnie często w domu, toteż rzadko się z nimi spotykam. Tak więc dzisiejsze spotkanie - jak najbardziej udane! :)
Tak poza tym - nic szczególnego się nie dzieje. Nie lubię tych chłodnych wieczorów, kiedy leżę sama w łóżku i wspominam wszystkie piękne chwile, marzę o (nie)realnym i umieram z tęsknoty. Nadal.




piękne dziewczyny na pięknej imprezie! :*

i'm coming home! jadę do Ciebie! ;D


A jeśli ktoś jest z Olsztyna lub okolic (albo ma auto, dobry dojazd czy cokolwiek) to zapraszam do pięknej stolicy Warmii 2.04.2014 o 19:00 pod Ratusz na obchody Światowego Dnia Autyzmu :)


wtorek, 18 marca 2014

One night of magic rush....

Dni upływają spokojnie, bez żadnego szaleństwa. Szkoda, bo monotonia powoli zaczyna mnie dołować. To samo można powiedzieć o pogodzie - wiosenna aura odeszła i znowu jestem wielkim śpiochem - deszczowe poranki nie są moimi ulubionymi. Chłodne wieczory spędzam w towarzystwie gorącej, czarnej herbaty z miodem i rozmyślam o teraźniejszości - o tym, jak bardzo pokićkało się z tajemniczym panem i o tym, jak bardzo potrzebuję teraz tej męskiej dłoni. Chciałabym znów poczuć wiosnę! Proszę, przecież zrobiłam już wiosenne porządki.... :)

Ten weekend będzie pełen wrażeń - idealnie.

One night of magic rush...



wtorek, 11 marca 2014

The boom.

Tęsknię...
Za wakacjami, za Twoim uśmiechem, za ciepłymi słowami wypowiedzianymi Waszymi ustami, za szalonymi chwilami, za kajakami, za remontami, za podróżami. Za chwilami, kiedy mnie rozśmieszacie. Za sukienkami, krótkimi spodenkami, za skórzaną kurtką, za sandałami. Za zdjęciowymi sesjami, za kocykiem na leśnej polanie, za ogniskiem i gitarą, za Tobą.
I chociaż jest pięknie, chociaż nie mam na co narzekać, bo pogoda to plus milion endorfin, to siedzę, słucham i tęsknię.







czwartek, 20 lutego 2014

20!

Dziś krótko, zwięźle i na temat.

Dziękuję! Tak bardzo bardzo bardzo! :) Za huczne uczelniane sto lat, za urodzinową herbatkę, za wypad do kefca, za facebook'owe życzenia, telefony. Mojemu tajemniczemu adoratorowi, który wysłał mi przeromantycznego mms'a. Dziękuję za pamięć - sprawiliście, że ten dzień był jeszcze piękniejszy.

A wczoraj...wczoraj wcieliłam się w rolę fryzjera i bez żadnych uczuć skróciłam moje ukochane włosy o jakieś sześć centymetrów! Jak żyć? Wczoraj się cieszyłam, dziś już żałuję. Ale przynajmniej są zdrowsze i...kiedyś w końcu odrosną :)





wtorek, 18 lutego 2014

Motto przewodnie pedagogów specjalnych.


Z dzisiejszych mądrości na pedagogice specjalnej:
Alicja roześmiała się. - Nie ma celu próbować - powiedziała - nikt nie może uwierzyć w rzeczy niemożliwe.
- Wydaje mi się, że niewiele masz wprawy - powiedziała Królowa. - Gdy byłam w twoim wieku, wprawiałam się co dnia przez pół godziny. Ach, czasem udawało mi się uwierzyć w sześć niemożliwych rzeczy już przed śniadaniem.

wtorek, 11 lutego 2014

Do przodu!

Udało się! Przetrwałam tę sesję i nie dałam się! Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak leżeć w ciepłym łóżeczku z kubkiem gorącej herbaty i dobrym maratonem filmów. Tego mi trzeba.
Aha! I wszystko się układa, trochę po staremu, trochę po nowemu i znowu jestem szczęśliwa!  :)



wtorek, 28 stycznia 2014

Sesjo, nadchodzę!

Zaczęło się. Wpisuję hasło w nonsensopedię, czego zazwyczaj nie robię, ale muszę sobie jakoś poprawić humor. Co widzę? Sesja czyli System Eliminacji Słabych Jednostek Akademickich to nic innego jak sposób uwalniania studenta przez profesorów, pozbawiających go młodzieńczych nadziei i planów na barwne życie studenckie. Stanowi jedyną okazję, aby poznań uniwersytet i wykładowców. To moment, w którym można pożegnać się ze swoim szlacheckim statusem społecznym. 
No cóż, to moja pierwsza sesja, którą bardziej przeżywałam w październiku niż teraz. Mam wrażenie, że to po prostu kolejne małe kolokwium, które można poprawić. Wiem, że to nie jest odpowiednie podejście, ale może tak już mają wszyscy, którzy studiują na wuenesie! (znaczy się, na Wydziale Nauk Społecznych).
Jeden egzamin już za mną, mam nadzieję. Wczorajsza praca grupowa na zerówce wyszła całkiem zadowalająco, co oznacza że ferie tuż tuż! Za chwilę stanę oko w oko z psychologią ogólną. Mam wrażenie, że mózg mi paruje i do tej 15.00 niewiele w nim zostanie. Ale to tylko takie gadanie - jestem pełna nadziei i wierzę, że nie taka psychologia straszna jak ją Irenka maluje. Tylko ręka mi drży, a nogi odmawiają posłuszeństwa. Fizyczność ponad psychiczność.

28.01 - Psychologia Ogólna
30.01 - Wprowadzenie do pedagogiki
03.02 - Teoretyczne podstawy wychowania

Good luck to me!

Jestem zadowolona, jeszcze!

tak na zachętę, żeby się zmotywować!

nieustannie w miłości do Roguckiego, który tu niestety jest drugoplanowy:


sobota, 18 stycznia 2014

i'm done trying to keep people in my life...

Mam na imię Ania - nic szokującego - to już o mnie wiecie. Lubię podróżować i lubię się śmiać, chociaż rzadko zobaczycie mnie uśmiechniętą. Od ponad roku jestem kierowcą, który kompletnie nie zna się na samochodach i ich zawartości. Zdarza mi się jeździć 70km/h na trójce albo na ręcznym. Problemy z komputerem to dla mnie czarna magia. Nie biegam za piłką, za to wyginam śmiało ciało podczas domowego aerobiku. Nie lubię czytać książek, które są mi narzucone z góry. Właściwie, moi znajomi dziwią się, kiedy widzą mnie z jakąkolwiek lekturą w ręku. Czy coś jeszcze? Otóż chyba jestem typową kobietą - mam swoje humory wtedy, kiedy mi się to podoba i nie jest to zależne od pogody ani niczego innego. Czepiam się ludzi, nie po to, żeby im dogryźć. Czepiam się, bo chcę dla nich jak najlepiej. I przyznaję się bez bicia - nie zawsze mam rację, chociaż nawet jak jej nie mam, to staram się udowodnić, że ją mam. Dlaczego? Bo to pewnego rodzaju porażka, a ja boję się porażek. Zawsze miałam to, co chciałam, więc życie za wiele mnie nie nauczyło. Ostatnimi miesiącami walczę sama ze sobą, z jakimiś uczuciami, myślami i próbuję wszystko postawić na jedną krechę. Czy warto? Nie wiem. Poznałam człowieka, który nauczył mnie być szczerą - mówić co mi się podoba, a co nie. Pokazał, że tłumienie emocji nic nie daje i nie mogę być taką szarą myszką. Przestałam być na każde skinienie paluszka. Przestałam walczyć o względy u innych osób i wydawało mi się, że jestem coraz lepszą personą. I nagle ktoś mi mówi, że jestem wredna, a ten, który mnie wiele nauczył stwierdził, że mam dziwny charakter. Trzecia bliska osoba informuje, że jestem upierdliwa, nieciekawa. A ja myślałam, że bycie sobą jest najlepsze, a tu taka niespodzianka...



trzy, moje największe ostatnie miłości







poniedziałek, 6 stycznia 2014

back in my world.

Odnalazł się. Po prawie 7 latach wrócił do domu. Nie reagował na mój widok, nie ucieszył się, kiedy mnie zobaczył. Nie odzywał się nic - siedział osowiały na swoim ulubionym tapczanie i próbował przyodziać swoją najlepszą piżamkę. Nie wychodziło mu to najlepiej, więc podeszłam pomóc. Spojrzał na mnie małymi oczkami, złapał mnie za rękę, dał buziaka w czółko i wtulił się do mnie, jakby sugerował, że wszystko będzie dobrze. A potem, potem się obudziłam i mój sen się skończył. I może to głupie, ale teraz wiem, że mój brat patrzy na mnie z góry i wspiera mnie na każdym kroku. I trwa nawet wtedy, kiedy robię błędy. I ociera mi łzy, kiedy płaczę, i śmieje się razem ze mną, kiedy się śmieję. Po prostu czuwa.

Czas zakończyć ten błogi stan, gdzie do południa wylegiwałam się pod ciepłą kołderką i śmigałam to tu, to tam. Czas wrócić to tak zwanej rzeczywistości, która czeka mnie w stolicy Warmii. Ale, żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce....


piątek, 3 stycznia 2014

2014..

Myślałam, że zacznę go hucznie, że pierwsze dni będą przepełnione radością spowodowaną nowym, lepszym rokiem. I nawet nie mogę pojąć tego, jak bardzo się myliłam. Upadłam i ciężko mi się podnieść. Wszystko wkoło wydaje się być tak bardzo obce, że mam poczucie samotności, okropnej pustki i tego, że nikt mnie tutaj nie potrzebuje. Czuję jakby łzy wypalały mi policzki, a nos był podrażniony od szorstkiego papieru. Zawsze tak mam - na wszystko reaguje płaczem, zamykam się i leżę bezczynnie pół dnia. Nie jem, nie piję - tak jakby mnie nie było.
Czekają mnie ciężkie dni, o których nawet nie chcę myśleć, których się boję bardziej niż matury czy nadchodzącej sesji.
Niech ten rok się już skończy.



you are my immortal...

wtorek, 31 grudnia 2013

Goodbay 2013!

TROCHĘ WSPOMNIEŃ
czyli co w głowie zostało...

Styczeń.
Nowy rok powitałam w gronie przyjaciół, zmarzłam w stópki i dostałam od Marty skarpetki, które do tej pory leżą gdzieś tam w mojej szafie (Marta, przecież Ty ich już nie chcesz.. :D). Szał zakupów, sukienka na ostatnią chwilę i udana studniówka! Impreza była niesamowita!
Luty.
Ostatnie naste urodziny i niechciana choroba babci - teraz jest już lepiej i wszyscy jesteśmy zadowoleni
Marzec.
Poza Świętem Wielkiej Nocy nic szczególnego chyba się nie działo....
Kwiecień.
Absolwentka IV Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie. 
Maj.
Ogólnopolska katastrofa - czyli matura 2013
Czerwiec.
Potrójne radości - Ramsowo holiday party, wyjazd do Warszawy i pozytywne wyniki matury! 
Lipiec.
Studentka oligofrenopedagogiki i łamaga na kajakach - chapeau bas Czarek!
Sierpień.
Najpiękniejszy miesiąc, piękny czas, którego nie mogłam sobie lepiej wymarzyć!
Wrzesień.
Siostra została panią magister, a ja zarejestrowałam się jako potencjalny dawca szpiku - moja duma!
Październik.
Nowe twarze, nowe znajomości - UWM wita!
Listopad.
Jeden z lepszych i jeden z najgorszych miesięcy tego roku! 
Grudzień.
2 lata blogaska. Pierwszy mandat! Pięciokilometrowy spacer nocą. Kolędowanie. Święta bez śniegu, spędzone w najlepiej wymarzony sposób - rodzinna wigilia i przyjacielski pierwszy dzień świąt. Wątpliwości zostały rozwiane.

                                                                                                                                                                                                                                                


 MIGAWKI 2013,
czyli co aparat uchwycił...







WSZYSTKIM NAM ŻYCZĘ UDANEJ ZABAWY SYLWESTROWEJ I MAM NADZIEJĘ, ŻE ROK 2014 UCZYNIMY JESZCZE LEPSZYM.


przesyłamy z Czupurkiem buziaki!!!!!

środa, 25 grudnia 2013

so this is Christmas!

Życzenia świąteczne? Tylko jedno, to najważniejsze.
Postanowienia świąteczne? Nie naprzykrzać się.

Już wcześniej chciałam napisać tu jakiś świąteczny post, z życzeniami i innymi duperelami, ale po raz pierwszy w życiu byłam tak pochłonięta przygotowaniami, że sprawy internetowe wyleciały mi z głowy. Od samego przyjazdu nastrajałam się, żeby poczuć ten klimat. W piątek wybrałam się na spotkanie przy szopce (jest piękna i nadal nie mogę się nadziwić, że jeszcze stoi i nikt jej nie popsuł, bo niestety u nas tak to bywa, że coś nowego się pojawi i po dniu zostanie zdewastowane). W sobotę uczestniczyłam w akcji "Jest taki dzień" - to taki można rzec kolędowy flash mob. A potem już tylko świąteczne porządki i wszystko inne z nimi związane. W między czasie dostałam wiadomość z informacją o niezaliczonym kolokwium, a potem za wycieraczkami mojego (już!) auta zobaczyłam świstek papieru - mój pierwszy w życiu mandat. Ale ani to ani to nie popsuło mi bożonarodzeniowego nastroju.
Święta? Wigilia w gronie rodzinnym i przyjacielskim - bardzo dobry czas. Pierwszy dzień świąt to coś w stylu znanego wszystkim Kevina - Ania zostaje sama w domy na święta, ale to jej własny wybór, trochę z lenistwa, trochę z nadziei. A potem zasiądzie pod ciepłą kołderką, popije gorącą herbatką z miodem i będzie się pilnie uczyć do kolokwium i do nadchodzącej wielkimi krokami sesji. Urok życia studenckiego? Nie wiem.
Dostałam wiele życzeń, przeróżnych - dużo było szczerych. Bardzo za nie dziękuję i cieszę się, bo to znak że chociaż od święta, (ale nie tylko!) to ktoś o mnie pamięta. Chciałabym coś dodać, poskarżyć się, ale za każdym razem kiedy coś takiego tutaj napiszę wciskam 'backspace" i myślę sobie: chociaż jeden dzień bez narzekania! :) I nawet mi to wychodzi!:) 

Życzę Wam wszystkim wesołych, zdrowych i spędzonych w rodzinnej atmosferze Świąt Bożego Narodzenia. Pamiętajcie o Tym, który jest w te święta najważniejszy. 


taka mała, słabo jakościowa ja:)
nie moja, ale piękna...





Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka