piętnasty października dwa tysiące dwunastego roku - idealny dzień na zdawanie egzaminu na prawo jazdy.
zaczął się pechowo - autobus nie przyjechał, więc wchodzę do pierwszego lepszego, podjeżdżam najbliżej gdzie się da. pół kilometra w 15 minut? nie w moim tempie - zazwyczaj się wlokę. na zmianę biegnę i drepczę. nie zdążyłam - zaczyna się pechowo. jestem na placyku, po dwudziestu minutach egzaminator mnie wywołuje. po 50 minutach mogę wysiąść z samochodu ze szczerym uśmiechem. jestem pełnoprawnym kierowcą. no prawie - jeszcze tylko muszę odebrać prawo jazdy.
poniedziałek, 15 października 2012
sobota, 13 października 2012
Wiara czyni cuda, czyż nie?
ciężkie próby, zdarte od krzyku gardło i wkurzona ja. beznadziejny sprzęt i anielskie głosy. gra aktorska i różne zmagania. dwadzieścia jeden godzin minęło. emocje opadają, nogi pragną odpoczynku, a gardło ukojenia. Błogosławione zmęczenie, czego chcieć więcej?
piątek, 12 października 2012
Przygotowania do...
za dziewięć godzin pobudka, za jedenaście aktorskie wyzwanie. za piętnaście godzin moja przepona zamieni się w sprężynkę. za dwadzieścia jeden godzin zostaną tylko emocje - będzie po wszystkim.
mój brzuch nadal wie, co mnie najbardziej wkurza. chyba weszłam z nim w jakiś poważny konflikt - jest strasznie upierdliwy i trzyma się swego od miesiąca. gardło? o tej godzinie daje do zrozumienia, że ma ochotę na chwileczkę zapomnienia - czas na sen. głowa? współpracuje z resztą mojego ciała, dając mi znak, że pora odstawić problemy i skupić się na odpoczynku. fruwający anioł szepcze do ucha : pora spać.
jestem posłuszną dziewczynką - odkładam cicho komputer, gaszę nocną lampkę, zamykam oczy i próbuję zasnąć.
mój brzuch nadal wie, co mnie najbardziej wkurza. chyba weszłam z nim w jakiś poważny konflikt - jest strasznie upierdliwy i trzyma się swego od miesiąca. gardło? o tej godzinie daje do zrozumienia, że ma ochotę na chwileczkę zapomnienia - czas na sen. głowa? współpracuje z resztą mojego ciała, dając mi znak, że pora odstawić problemy i skupić się na odpoczynku. fruwający anioł szepcze do ucha : pora spać.
jestem posłuszną dziewczynką - odkładam cicho komputer, gaszę nocną lampkę, zamykam oczy i próbuję zasnąć.
środa, 10 października 2012
Bobasy, z których wyrosną świnie? FACECI
poniedziałek, 8 października 2012
Taksówkarz.
Chcesz, żeby ludzie byli dla Ciebie mili? Bądź miły!
Ja i bycie miłym to dwie różne rzeczy, mało ze sobą powiązane. Jestem niecierpliwa, wybuchowa, krzykliwa. Te cechy chyba nie zawierają w sobie owej uprzejmości.
Jednak dużym szacunkiem darzę ludzi starszych. (rodzice tutaj zapewne by się wtrącili i zaprzeczyli, ale...).
Nigdy nie przywiązywałam do tego takiej wagi. Ustąpić miejsca w autobusie, czy nie? Po co? Przecież fajnie mieć wygodę, niech sobie stare nogi postoją, moje zdążą się namęczyć. Błędne myślenie, co?
Mój dzisiejszy dzień zaczął się punkt 5:00. Cel? Olsztyn. 7:15 byłam pod tak zwanym tortexem. Zmierzam powolnym krokiem do miejsca zamieszkania. Walizka przewraca mi się co chwilę. To ta sama, która ostatnio, po dość morderczej wędrówce, padła "trupem" na ziemię i ani rusz, ani pchaj. Nawet stary taksówkarz nie dał rady przywrócić jej życia. Ale od czego jest tata? Dzielny, silny, zmęczony wziął sprawy w swoje ręce. Wracając do dziś. Mijam Uranię, a kątem oka spoglądam na stojącą obok taksówkę. Ku mojemu zdziwieniu wychyla się z niej jakiś pan, początkowo przeze mnie niepoznany.
- Walizka już naprawiona? - zapytał mnie, darząc szczerym, ogromniastym uśmiechem.
- Tak, tak, naprawiona, dziękuję! - odwzajemniony uśmiech.
Kurczę, niby nic. Ale wspaniałe, jak ludzie potrafią dzielić się z obcymi, nawet uśmiechem.
Swoją drogą, lubię taksówkarzy. I albo ludzie przesadzają, narzekając na nich, albo po prostu ja mam farta i zawsze trafiam na sympatycznych staruszków.
Moje pierwsze jazdy olsztyńską taksówką? Cofnę się o rok. Noga w gipsie i brak umiejętności chodzenia o kulach. Radzić sobie trzeba, a czym? Taksówką. Opowiadania taksówkarzy o tym, co oni mieli złamane zawsze poprawiało mi humor - nie wiedząc czemu, bo przecież jak może śmieszyć złamana kończyna?
Taksówkarze mają poczucie humoru. Oj, chyba zawszę się o tym przekonuję.
- Przepraszam, czy pan jest wolny, czy na kogoś czeka? - prawie zawsze zaczynam tak rozmowę.
- Niestety, jestem żonaty, a dlaczego pani pyta? - i kolejny do kolekcji uśmiech człowieczy do Ani.
Jedyną ich wadą jest to, że są strasznie ciekawscy.
- A gdzie pani jedzie? Do mamusi?
- Można tak powiedzieć.
- Aaah, do misia?
- Nie no, to już bardziej do mamusi.
I nie potrzeba nam radia. Czas umila śmiech taksówkarza. I niech ktoś mi powie, że oni smęcą i nie umieją rozmawiać z pasażerem...
czwartek, 4 października 2012
(anty)reklama budowlanki w kliku zdaniach.
Czteroosobowy pokój, wspólna łazienka z grzybem i nachlani faceci na piętrze. Jeśli chcesz się umyć rano - nie masz szans. Woda cię przechytrzy i ukarze, czasem będzie marudzić i będzie lała tam gdzie chce i z temperaturą jaką sama chce. Jedzenie? Nakładane oblizanymi palcami na pewno smakuje lepiej, niż te z ochronną rękawiczką. Najlepiej podawane na zimno - ideał. Nie najesz się tu, ale i sam nie zrobisz dobrego jedzenia.
Ogólnie, klasa maturalna jest do bani. Zaczynasz jedną lekturę i masz tydzień na następną, kilkaset stron to przecież jeszcze nic wielkiego. 16 stron grammar w jeden dzień? Owszem, bo przecież nie liczą się inne przedmioty. Więc siedzisz, uczysz się, robisz to, o co proszą. Nie masz czasu na zdrowe odżywianie. I oto są efekty. Od dłuższego czasu bóle brzucha, tu krew, tam krew. Don't give up Ania! Zdycham, dosłownie. Dzień w dzień boli mnie głowa. Noc w noc nie mogę zasnąć, a gdy to zrobię, budzę się w nocy i znów nie mogę zasnąć. Przez to zasypiam, nie jem śniadań, biegnę kilometr do szkoły, zahaczając o sklep z ziołowymi bułkami. Biorę gryza i pędzę. Uf. Zdążyłam. To taka moja mała rzeczywistość. Takie podsumowanie poranne od poniedziałku do piątku. Cudownie.
środa, 26 września 2012
IV LO czyli bezsens w sensie.
Twoje oczy lubią mnie i to mnie gubi.
chłód, kawa, ból, chłopi, wesele, ludzie bezdomni, matematyka, rosyjski.
kocham czwórkę, polonistę, lektury, reymonta, którego słownictwa pojąć nie umiem, ciągłą zmianę pogody i dyżury w bursie.
dwa dni i znajdę się w moim ciepełkim łóżeczku otoczonym jagodową ścianą z widokiem na paryż, dwa dni.
Narzekając z Emilią na szkołę, stworzyłyśmy przypadkiem bezsensowną piosenkę, (czyli bezsens w sensie.)
Czwarte liceum ogólnokształcące
Wszystko możesz tu znaleźć
Czwarte liceum ogólnokształcące
Granatowy sen, sen, sen
Jeśli się uczyć to tylko tu w czwórce.
Ona wykształci cię.
Pan cię nauczy jak mówić poprawnie
Jak czytać książki - nie każdy wie
Kocham nauczycielkę angielskiego
Co cudownie uczy, a do tego
Z radością uczę się matematyki
Ze szczęścia mam nerwowe tiki.
Gegra-matma to zła myśl
Wszystko tam się gmatwa.
Na humana przyjdź już dziś!
Oto sprawa łatwa
Humjęz to jest niezła moc!
Lepszy niż bio chem, polski wos!
Mat fiz nigdy nie dorówna mu!
Klasa C to istny cud.
Przedsiębiorczość to podstawa
A na wfie świetna zabawa
Histę kocham, WOS szanuję
Na religii dobrze się czuję!
Bo to jest właśnie czwarte LO!
Fantastyczne, cudowne, hej ho!
Wybierasz szkołę? Idź do czwórki!
Z nią świat jest zawsze piękniutki!
i napisane przez Artura, który nie wie, że to się tutaj znalazło:
nie znaj rymów, interpunkcji
nie znaj też liniowych funkcji.
matma to podstawa bycia
bez niej nie masz dzisiaj życia.
z matmą idzie też biologia
a z humanem? socjologia!
poniedziałek, 24 września 2012
Bagno.
nie lubię tego stanu, kiedy nie wiem na czym stoję. od kilku dni mój grunt, moja piaszczysta ziemia zamieniła się w bagno. i nie wiem, doprawdy nie wiem, co mam robić, żeby było dobrze. i muszę uporać się sama, bo po co obarczać moim problemem innych, Bogu ducha winnych istot?
wtorek, 18 września 2012
Nasz pierwszy, wspólny Eurotrip...
Eurotrip, czyli łysa zupa bez mięsaPodróż konkretna to godzina siedemnasta. Wesołe, muzyczne autko ruszyło na wschód. Cel to Litwa. Droga była cudowna ze względu na towarzystwo (chociaż asfalt też niczego sobie). Wyjazd zwariowany, bo nienormalnie było udawać kanapkę (podczas posiłku) i śpiewać na melodię Happysadu "Zjedz mnie dobrze, dobrze mnie zjedz". Sobota to głównie Kowno. Windą na dach Kościoła Zmartwychwstania Pana Jezusa- dla takich widoków, warto. Suprantu, gierej, iki, aciu i tejp (oczywiście to fonetycznie zapisane :D) i można udawać, że zna się litewski.
czwartek, 13 września 2012
Szczęście mierzone w centymetrach.
sto sześćdziesiąt cztery centymetry szczęścia.
wszystko nabiera magicznego, niespotykanego tempa. kto by przypuszczał, że za dwadzieścia cztery godziny znajdę się w innym, chyba trochę cieplejszym kraju niż Polska?
jest dobrze, bezbłędnie. tylko nadal nie wiem, w które pudło dopasowane jest do Ciebie?
wszystko nabiera magicznego, niespotykanego tempa. kto by przypuszczał, że za dwadzieścia cztery godziny znajdę się w innym, chyba trochę cieplejszym kraju niż Polska?
jest dobrze, bezbłędnie. tylko nadal nie wiem, w które pudło dopasowane jest do Ciebie?
wtorek, 11 września 2012
Such a good day!
nieumiarkowane szczęście.
bardzo, ale to bardzo pozytywny dzień - bez sprzeczki, bez bólów, bez przykrości. facebook'owe rozmowy i bezgraniczna radość. dziś to mnie podbudowuje.
niedziela, 9 września 2012
Childhood.
każdy ma w sobie coś z dziecka, czy to osiemnastolatek, czy pięćdziesięciolatek, a nawet stulatek. w końcu, jakby nie patrzeć, wszyscy jesteśmy dziećmi i w gruncie rzeczy, fajna to sprawa. tutaj dziwnie wygląda "maturzystka" na placu zabaw, ale to było coś, czego mi brakowało. poczułam niesamowite uczucie wolności. i znowu zatęskniłam za czymś, co miało kolosalne znaczenie.
piątek, 7 września 2012
Od czego zacząć?
Wszystko jest tutaj zupełnie inne. inny skład klasy, inny numer pokoju, inna szatnia, inna droga. Droga, którą pokonuję sama nie jest już taka sama. nie mijam wspomnianych już kotów. "nowe" spokojne, "stare" pustoszeją. Na razie nie żyję zasadą "byle do piątku". Wszystko układam sobie od nowa, każda rzecz na innym miejscu.
czwartek, 6 września 2012
Come, save.
Wpadł do pokoju niczym wystrzelony pocisk. Wykolczykowany, dwudziestokikuletni blondyn zmienił moje życie o 180*. Idąc sama po stolicy Warmii, nie umiem słuchać muzyki i cieszyć się z podopiecznych kotków pani X. Ogarnia mnie niepokój i strach, z którym od dwóch dni nie umiem wygrać. Wieczorami zamykam się sama w sobie i rozmyślam, czym sobie na to zasłużyłam. Tu już nie będzie dla mnie bezpiecznie.
sobota, 1 września 2012
Change sth.
taką mnie stworzyłeś i taką mnie masz. z moimi humorami, fochami, zmiennymi decyzjami i emocjami, miłosnymi rozterkami i rozdarciami. nie umiem wyrazić tego, co jest teraz, bo może nie ma nic? bo wydawało się, że jest twardą skałą, a pękło niczym bańka mydlana. i bądź tu człowieku mądry, kiedy w jednej chwili wszystko przewraca się o sto osiemdziesiąt stopni.
ostatnia spokojna noc w ciepłym łóżku, z termoforem na brzuszku i przekąską. od jutra włączam od nowa swój system : byle do piątku. Amen
ostatnia spokojna noc w ciepłym łóżku, z termoforem na brzuszku i przekąską. od jutra włączam od nowa swój system : byle do piątku. Amen
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)














